25 maja 2015
Kościół nie zginie, Bóg jest w jego wnętrzu...
Trwali jednomyślnie na modlitwie...
Wszystko się zaczyna od modlitwy - wiara, życie, wspólnota...
Jaka jest twoja wiara taka jest modlitwa - słuchaj Słowa i ufaj...
Życie zaczyna się i przychodzi ze spotkania w uścisku miłości...
Wspólnota braterska tworzy się gdy wielbimy Boga i słuchamy...
Nieustanna modlitwa otwiera na Ducha Świętego i rodzi miłość...
Duch Święty sprawia, że ludzie są razem i wielbią Boga...
Jeden duch, jedno serce - to więź miłości braterskiej w Kościele...
Różnorodność i bogactwo darów w jedności to wspólnota Jezusa...
Na modlitwie słyszy się głos Boga - Słowo, które stwarza na nowo...
Modlitwa jest dziękczynieniem wiary - otwiera oczy na dzieła Boże...
Uwielbienie jest uściskiem miłości - tu Duch wylewa na nas miłość...
Wstawiennictwo to prośba o stosowne dary dla chorych i pogubionych...
Oto Matka twoja - oto syn Twój...
Papież Franciszek wczoraj
„Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam... Weźmijcie Ducha
Świętego!”.
Tak mówi do nas Jezus. Poruszenie, które miało
miejsce w wieczór Zmartwychwstania powtarza się w dniu Pięćdziesiątnicy,
zintensyfikowane niezwykłymi przejawami zewnętrznymi. W wieczór
wielkanocny Jezus ukazał się Apostołom i tchnął na nich swego Ducha; w poranek Pięćdziesiątnicy zesłanie ma miejsce hucznie, jak
wiatr, który uderza z mocą w dom i wdziera się do umysłów i serc
apostołów. W związku z tym otrzymują oni taką energię, która pobudza ich
do głoszenia w różnych językach wydarzenia zmartwychwstania Chrystusa:
„I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi
językami”. Była wraz z nimi Maryja, Matka Jezusa, pierwsza
uczennica, Matka rodzącego się Kościoła. Swoim pokojem, swoim uśmiechem,
swoim macierzyństwem towarzyszyła radości młodej oblubienicy,
Jezusowego Kościoła.
Słowo Boże, zwłaszcza dzisiaj, mówi nam, że Duch Święty działa w
wypełnionych Nim ludziach i wspólnotach: prowadzi do całej prawdy, odnawia ziemię oraz obdarza swymi owocami.
W Ewangelii Jezus obiecał swoim uczniom, że gdy odejdzie do Ojca, to
przyjdzie Duch Święty, który doprowadzi ich „do całej prawdy”.
Nazywa Go wprost „Duchem Prawdy” i wyjaśnia, że Duch wprowadzi ich w
coraz większe zrozumienie tego, co On, Mesjasz, powiedział i uczynił, a
zwłaszcza w Jego śmierć i zmartwychwstanie. Apostołom, nie mogącym
znieść zgorszenia męki swego Mistrza, Duch da nowy klucz do
interpretacji, aby ich wprowadzić w prawdę i piękno wydarzenia
zbawczego. Ci ludzie, początkowo przerażeni i zablokowani, zamknięci w
Wieczerniku, aby uniknąć reperkusji Wielkiego Piątku, już się nie
wstydzą, że są uczniami Chrystusa, już nie drżą przed trybunałami
ludzkimi. Dzięki Duchowi Świętemu, którym są napełnieni rozumieją „całą
prawdę”, to znaczy, że śmierć Jezusa nie jest Jego porażką, ale
ostatecznym wyrazem miłości Boga, miłości, która w zmartwychwstaniu
zwycięża śmierć i wywyższa Jezusa jako Żyjącego, Pana i Odkupiciela
człowieka, historii i świata. A ta rzeczywistość, której są oni
świadkami, staje się Dobrą Nowiną, którą trzeba głosić wszystkim.
Dar Ducha Świętego odnawia ziemię. Psalm mówi: „Posyłasz swego
ducha... i odnawiasz oblicze ziemi”. Relacja Dziejów
Apostolskich o narodzinach Kościoła odnajduje znaczącą zbieżność w tym
psalmie, który jest wielkim uwielbieniem Boga Stwórcy. Duch Święty,
którego Chrystus posłał od Ojca i Duch Stworzyciel, który dał życie
wszystkiemu, jest jednym i tym samym. Dlatego poszanowanie stworzenia
jest wymogiem naszej wiary: „ogród”, w którym żyjemy nie jest nam
powierzony, byśmy go eksploatowali, ale abyśmy go pielęgnowali i
strzegli z szacunkiem. Ale jest to możliwe tylko wtedy,
gdy Adam - człowiek utworzony z ziemi - pozwoli się ze swej strony
odnowić przez Ducha Świętego, jeśli da się ukształtować Ojcu na nowo na
wzór Chrystusa, nowego Adama. Wówczas odnowieni przez Ducha Bożego,
możemy żyć w wolności dzieci, w harmonii z całym stworzeniem, a w każdej
istocie możemy rozpoznać odbicie chwały Stwórcy, jak stwierdza inny
psalm: „O Panie, nasz Boże, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej
ziemi!”.
W Liście do Galatów Paweł chce pokazać, co jest „owocem”,
przejawiającym się w życiu tych, którzy postępują według Ducha. Z jednej strony jest „ciało” z orszakiem wymienionych przez
apostoła wad, będących dziełami człowieka samolubnego, zamkniętego na
działanie łaski Bożej. Natomiast w człowieku, który z wiarą pozwala, by
wtargnął w jego życie Boży Duch, rozkwitają Boże dary, streszczające się
w dziewięciu radosnych cnotach, które Paweł nazywa „owocami Ducha”.
Stąd wezwanie powtórzone na początku i na końcu, jako program życia:
„postępujcie według ducha”.
Świat potrzebuje mężczyzn i kobiet nie są zamkniętych, lecz
napełnionych Duchem Świętym. Zamknięcie na Ducha Świętego jest nie tylko
brakiem wolności, ale także grzechem. Jest wiele sposobów zamknięcia
się na Ducha Świętego: w egoizmie własnej korzyści, w surowym
legalizmie, jak postawa uczonych w Prawie, których Jezus nazywał
obłudnikami, zamknięcie w niepamięci o tym, czego nauczał Jezus, w
przeżywaniu życia chrześcijańskiego nie jako służby, ale osobistego
interesu, i tak dalej. Świat potrzebuje odwagi, nadziei, wiary i
wytrwałości uczniów Chrystusa. Świat potrzebuje owoców Ducha Świętego:
„miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci,
wierności, łagodności, opanowania”. Dar Ducha Świętego został
udzielony obficie Kościołowi i każdemu z nas, abyśmy mogli żyć z
prawdziwą wiarą, działającą przez miłość, abyśmy mogli rozsiewać ziarna
pojednania i pokoju. Umocnieni Duchem i jego wielorakimi darami stajemy
się zdolni do bezkompromisowej walki z grzechem i zepsuciem, aby z
cierpliwą wytrwałością poświęcić się dziełom sprawiedliwości i pokoju.
poniedziałek, 25 maja 2015
niedziela, 24 maja 2015
Dzień po dniu
24 maja 2015
Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię...
Nagle spadł z nieba szum...
Ukazały się też języki jakby z ognia...
I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym...
Duch Święty zstępuje na wspólnotę uczniów...
Rozpala ogień miłości w sercach...
Roznieca radość i daje odwagę...
Oświeca w poznaniu prawdy Paschy Jezusa...
Wszystkim objawia się Duch dla wspólnego dobra...
Wszyscy w jednym Duchu zostali ochrzczeni...
Potrzebujemy Ducha Świetego, aby nas obudził...
Potrzebujemy Ducha Miłości, aby nas rozpalił...
Potrzebujemy Ducha Prawdy, aby nas wyzwolił,,,
Przyjdź Duchu Święty - wszyscy potrzebujemy Ciebie...
Religia bez Ducha Świętego jest martwa...
Rytuały, zakazy, rutyna i pustka w sercu...
Pascha Jezusa bez Ducha Świętego nie przynosi owocu...
Organizacja kościelna bez Ducha jest farsą Kościoła...
Pokój wam!...
Jak Ojciec Mnie posłał, tak Ja was posyłam...
Gdy Duch przychodzi jednoczy w miłości...
Otwiera oczy serca - posyła do ludzi...
Daje wrażliwość ubóstwa - otwartość służby...
Duch jest skuteczny - stwarza nas na nowo...
Weźmijcie Ducha Świętego!...
Papież Franciszek dziś
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego pozwala nam przeżyć na nowo początki Kościoła. Księga Dziejów Apostolskich mówi, że pięćdziesiąt dni po święcie Paschy w domu, w którym przebywali uczniowie Jezusa, „nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru (...) i wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” (2,1-2). Od chwili tego zesłania uczniowie są całkowicie przemienieni: miejsce strachu zajmuje odwaga, zamknięcie w sobie ustępuje miejsca przepowiadaniu, a wszelka wątpliwość zostaje przepędzona przez wiarę pełną miłości. Jest to „chrzest Kościoła”, który rozpoczął swoje pielgrzymowanie w dziejach, kierowany mocą Ducha Świętego.
To wydarzenie, które zmienia serca i życia apostołów oraz innych uczniów, odbija się od razu echem na zewnątrz Wieczernika. Bowiem te drzwi, które były zamknięte przez pięćdziesiąt dni w końcu zostały otwarte i pierwsza wspólnota chrześcijańska, wolna już od skoncentrowania się na sobie samej, zaczyna mówić do tłumów pochodzących z różnych środowisk o wielkich dziełach Bożych (por. w. 11), to znaczy o zmartwychwstaniu Jezusa, który został ukrzyżowany. I każdy z obecnych słyszał uczniów mówiących w jego własnym języku. Dar Ducha przywraca zgodność języków, która została utracona w wieży Babel i zapowiada powszechny wymiar misji apostołów. Kościół nie rodzi się wyizolowany, rodzi się jako powszechny, jeden i katolicki, z jasną, ale otwartą tożsamością, otwarty na wszystkich nie zamknięty, z tożsamością, która obejmuje cały świat, bez wyjątku, nie wykluczając nikogo. Nikomu Matka Kościół nie zamyka drzwi przed nosem. Nikomu, nawet największym grzesznikom! Nikomu, a dzieje się tak dzięki mocy i łasce Ducha Świętego. Matka Kościół otwiera swoje drzwi na oścież wszystkim, ponieważ jest Matką.
Duch Święty, który napełnił w dzień Pięćdziesiątnicy serca uczniów jest początkiem nowego okresu świadectwa i braterstwa. Jest to czas, który zostaje dany z wysoka, od Boga, jak języki płomieni, które zstępują na głowę każdego z uczniów. Był to płomień miłość, który spala wszelką cierpkość, był językiem Ewangelii, który przekracza granice wyznaczone przez ludzi i dotyka serc rzesz niezależnie od języka, rasy czy narodowości. Podobnie jak w dniu Pięćdziesiątnicy, także i dziś Duch Święty zstępuje nieustannie na Kościół i na każdego z nas, abyśmy wyszli z naszej przeciętności, naszego zamknięcia i abyśmy przekazywali całemu światu miłosierną miłość Pana. Przekazywali miłosierną miłość Pana. To jest nasza misja! Także nam zostały dane w darze „język” Ewangelii i „ogień” Ducha Świętego, abyśmy głosząc Jezusa zmartwychwstałego, żywego i obecnego pośród nas, rozpalali nasze serce i także serca ludów przybliżając je do Niego, drogi, prawdy i życia
Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię...
Nagle spadł z nieba szum...
Ukazały się też języki jakby z ognia...
I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym...
Duch Święty zstępuje na wspólnotę uczniów...
Rozpala ogień miłości w sercach...
Roznieca radość i daje odwagę...
Oświeca w poznaniu prawdy Paschy Jezusa...
Wszystkim objawia się Duch dla wspólnego dobra...
Wszyscy w jednym Duchu zostali ochrzczeni...
Potrzebujemy Ducha Świetego, aby nas obudził...
Potrzebujemy Ducha Miłości, aby nas rozpalił...
Potrzebujemy Ducha Prawdy, aby nas wyzwolił,,,
Przyjdź Duchu Święty - wszyscy potrzebujemy Ciebie...
Religia bez Ducha Świętego jest martwa...
Rytuały, zakazy, rutyna i pustka w sercu...
Pascha Jezusa bez Ducha Świętego nie przynosi owocu...
Organizacja kościelna bez Ducha jest farsą Kościoła...
Pokój wam!...
Jak Ojciec Mnie posłał, tak Ja was posyłam...
Gdy Duch przychodzi jednoczy w miłości...
Otwiera oczy serca - posyła do ludzi...
Daje wrażliwość ubóstwa - otwartość służby...
Duch jest skuteczny - stwarza nas na nowo...
Weźmijcie Ducha Świętego!...
Papież Franciszek dziś
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego pozwala nam przeżyć na nowo początki Kościoła. Księga Dziejów Apostolskich mówi, że pięćdziesiąt dni po święcie Paschy w domu, w którym przebywali uczniowie Jezusa, „nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru (...) i wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” (2,1-2). Od chwili tego zesłania uczniowie są całkowicie przemienieni: miejsce strachu zajmuje odwaga, zamknięcie w sobie ustępuje miejsca przepowiadaniu, a wszelka wątpliwość zostaje przepędzona przez wiarę pełną miłości. Jest to „chrzest Kościoła”, który rozpoczął swoje pielgrzymowanie w dziejach, kierowany mocą Ducha Świętego.
To wydarzenie, które zmienia serca i życia apostołów oraz innych uczniów, odbija się od razu echem na zewnątrz Wieczernika. Bowiem te drzwi, które były zamknięte przez pięćdziesiąt dni w końcu zostały otwarte i pierwsza wspólnota chrześcijańska, wolna już od skoncentrowania się na sobie samej, zaczyna mówić do tłumów pochodzących z różnych środowisk o wielkich dziełach Bożych (por. w. 11), to znaczy o zmartwychwstaniu Jezusa, który został ukrzyżowany. I każdy z obecnych słyszał uczniów mówiących w jego własnym języku. Dar Ducha przywraca zgodność języków, która została utracona w wieży Babel i zapowiada powszechny wymiar misji apostołów. Kościół nie rodzi się wyizolowany, rodzi się jako powszechny, jeden i katolicki, z jasną, ale otwartą tożsamością, otwarty na wszystkich nie zamknięty, z tożsamością, która obejmuje cały świat, bez wyjątku, nie wykluczając nikogo. Nikomu Matka Kościół nie zamyka drzwi przed nosem. Nikomu, nawet największym grzesznikom! Nikomu, a dzieje się tak dzięki mocy i łasce Ducha Świętego. Matka Kościół otwiera swoje drzwi na oścież wszystkim, ponieważ jest Matką.
Duch Święty, który napełnił w dzień Pięćdziesiątnicy serca uczniów jest początkiem nowego okresu świadectwa i braterstwa. Jest to czas, który zostaje dany z wysoka, od Boga, jak języki płomieni, które zstępują na głowę każdego z uczniów. Był to płomień miłość, który spala wszelką cierpkość, był językiem Ewangelii, który przekracza granice wyznaczone przez ludzi i dotyka serc rzesz niezależnie od języka, rasy czy narodowości. Podobnie jak w dniu Pięćdziesiątnicy, także i dziś Duch Święty zstępuje nieustannie na Kościół i na każdego z nas, abyśmy wyszli z naszej przeciętności, naszego zamknięcia i abyśmy przekazywali całemu światu miłosierną miłość Pana. Przekazywali miłosierną miłość Pana. To jest nasza misja! Także nam zostały dane w darze „język” Ewangelii i „ogień” Ducha Świętego, abyśmy głosząc Jezusa zmartwychwstałego, żywego i obecnego pośród nas, rozpalali nasze serce i także serca ludów przybliżając je do Niego, drogi, prawdy i życia
sobota, 23 maja 2015
Dzień po dniu
23 maja 2015
Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię...
Oto otwieram wasze groby...
Udzielę wam mego ducha po to, byście żyli...
Grzech rodzi śmierć, oddalenie i pustkę...
Pogrążeni w ciemności wzdychamy do światła...
Jezus wchodzi w historię - na krzyżu zbawia świat...
Wchodzi do grobu, aby nas z grobu wyprowadzić...
Duch przychodzi z pomocą naszej słabości.
Gdy nie umiemy modlić się tak jak trzeba sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami...
Duch Jezusa daje nam nowe serce i oczy...
Wyprowadza z grobu, ożywia i rozpala miłość...
W naszej słabości modli się w nas - daje nową pieśń...
Posyła nas do świata z misją zbawienia...
Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije...
Wołamy do Ciebie - Ducha swojego daj nam dziś...
Przychodzimy do Ciebie - ziemia spragniona jest miłości...
Niech Duch Twój odnowi oblicze ziemi...
Niech rozpali ogień w sercach - niech roznieci miłość...
Przyjdź Duchu Święty,
napełnij serca swoich wiernych
i zapal w nich ogień swojej miłości...
Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię...
Oto otwieram wasze groby...
Udzielę wam mego ducha po to, byście żyli...
Grzech rodzi śmierć, oddalenie i pustkę...
Pogrążeni w ciemności wzdychamy do światła...
Jezus wchodzi w historię - na krzyżu zbawia świat...
Wchodzi do grobu, aby nas z grobu wyprowadzić...
Duch przychodzi z pomocą naszej słabości.
Gdy nie umiemy modlić się tak jak trzeba sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami...
Duch Jezusa daje nam nowe serce i oczy...
Wyprowadza z grobu, ożywia i rozpala miłość...
W naszej słabości modli się w nas - daje nową pieśń...
Posyła nas do świata z misją zbawienia...
Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije...
Wołamy do Ciebie - Ducha swojego daj nam dziś...
Przychodzimy do Ciebie - ziemia spragniona jest miłości...
Niech Duch Twój odnowi oblicze ziemi...
Niech rozpali ogień w sercach - niech roznieci miłość...
Przyjdź Duchu Święty,
napełnij serca swoich wiernych
i zapal w nich ogień swojej miłości...
piątek, 22 maja 2015
Dzień po dniu
22 maja 2015
Pan Bóg utwierdził tron swój na niebiosach...
Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?
Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham...
Miłość jest największym pragnieniem ludzkiego serca...
Bóg kocha nas w każdym miejscu i warunkach w jakich żyjemy...
Nie uzależnia miłości od oceny naszego życia i wzajemności...
Bóg kocha zawsze - kocha każdego - kocha ciebie i mnie...
Człowiek chce kochać, ale nie potrafi...
Paraliżuje nas lęk przed prawdą naszego życia...
Człowiek szuka miłości i ucieka przed nią...
Zakręcony wokół siebie w pustce serca doświadcza niemocy...
Jezus przychodzi do ciebie w tajemnicy krzyża...
Kocha do końca, aż trudno to zrozumieć...
Jest blisko i zawsze umiera, abyś żył na wieki...
Wyprowadza cię z grobu - jest nadzieją chwały...
Gdy byłeś młodszy , opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cie opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz...
Papież Franciszek
„Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu.
Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha” (Kol 3,20-21).
Jest to reguła mądrościowa. Dziecko wychowane jest do słuchania rodziców, bycia posłusznym rodzicom, którzy starają się nie rozkazywać w sposób brutalny, aby dzieci nie traciły ducha. Dzieci powinny wzrastać nie tracąc ducha, krok po kroku. Jeśli wy rodzicie weźmiecie dzieci za rękę i zaproponujecie, aby wejść na te schody, krok po kroku sprawiacie, że wchodzą wyżej, to proces wychowawczy będzie przebiegał dobrze. Kiedy natomiast będziecie rozkazywać, każąc wejść wyżej, a dziecko mówi, że nie może - to się nazywa rozdrażnianiem dzieci – wymaganie od dzieci tego, czego nie są w stanie dokonać.
Tak więc ta relacja między rodzicami a dziećmi musi kierować się mądrością, wielką równowagą. „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom …, bo to jest miłe w Panu, Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci”, domagając się od nich rzeczy, których nie są w stanie dokonać. Czy to rozumiecie? Czyni się to, aby dzieci wzrastały w odpowiedzialności za siebie i za innych. Wydaje się to stwierdzenie oczywiste, ale także w naszych czasach nie brakuje trudności.
Trudno wychowywać rodzicom, którzy widzą swoje dzieci tylko w godzinach wieczornych, gdy zmęczeni pracą wracają do domu – ci szczęśliwi, którzy mają pracę. Jeszcze trudniejsze jest to dla rodziców żyjących w separacji, obciążonych tym stanem. Bardzo im biednym wychowywać, bo już sama separacja stanowi trudność. Często też dziecko traktowane jest jak zakładnik. Ojciec mówi źle o mamie, a mama źle o ojcu, co wyrządza jemu wiele zła. Wam, małżeństwom rozbitym chciałbym powiedzieć: nigdy nie traktujcie dzieci jako zakładników, nigdy, przenigdy! Żyjecie w separacji z wielu powodów, ze względu na wiele trudności. Życie postawiło was wobec tej próby, ale niech dzieci nie noszą ciężaru tej separacji. Niech dzieci nie będą traktowane jako zakładnicy, przeciwstawiani drugiej stronie! Niech dzieci wzrastają, słysząc, że mama mówi dobrze o ojcu, a ojciec mówi dobrze o mamie pomimo, że nie są razem. Dla małżeństw rozdzielonych jest to bardzo ważne i trudne, ale możecie to uczynić.
Trzeba się jednak przede wszystkim zastanowić: jak wychowywać? Jaką tradycją dziś dysponujemy, by przekazywać ją naszym dzieciom?
Wszelkiego rodzaju „krytyczni” intelektualiści na tysiące sposobów wyciszyli rodziców, aby uchronić młode pokolenia od szkód - prawdziwych czy wyimaginowanych – wychowania w rodzinie. Rodzina została między innymi oskarżona o autorytaryzm, deprawację, konformizm, represję uczuciową, która generuje konflikty.
To prawda, powstał otwarty rozłam między rodziną a społeczeństwem, między rodziną a szkołą, zerwano pakt edukacyjny. W ten sposób nastał kryzys w przymierzu wychowawczym społeczeństwa z rodziną, ponieważ podważono wzajemne zaufanie. Objawów tego jest wiele. Na przykład, w szkole osłabieniu uległy relacje między rodzicami a nauczycielami. Czasami są napięcia i wzajemna nieufność. Konsekwencje tego oczywiście spadają na dzieci. Z drugiej strony, namnożyło się sporo tzw. „ekspertów”, którzy zajęli miejsce rodziców, nawet w najbardziej intymnych aspektach edukacji. Wiedzą oni wszystko o życiu emocjonalnym, osobowości i jej rozwoju, ich prawach i obowiązkach, znają cele, motywacje, techniki. A rodzice muszą tylko słuchać, uczyć się i dostosowywać. Pozbawieni swojej roli, często stają się zbytnio zaniepokojeni i zaborczy o swoje dzieci, aż do tego stopnia, by ich nigdy nie korygować. Mają tendencję do powierzania ich coraz bardziej „ekspertom”, nawet w kwestiach najbardziej wrażliwych i osobistych życia, sami stawiając się w kącie. W ten sposób grozi dziś rodzicom, że wykluczą siebie z życia swoich dzieci, jest to niezwykle niebezpieczne! Nie dzieje się tak zawsze, ale niekiedy obserwujemy takie przypadki.
Zazwyczaj nauczycielka w szkole zwraca uwagę dziecku i pisze notatkę do rodziców. Przytoczę anegdotę osobistą. Pamiętam, że kiedy byłem w czwartej klasie szkoły podstawowej powiedziałem nauczycielce brzydkie słowo. Ta dobra kobieta zawezwała moją mamę, która przyszła następnego dnia. Porozmawiały ze sobą a następnie zostałem wezwany. Moja mama przed nauczycielką wyjaśniła, że to, co zrobiłem było złe i nigdy nie powinno to mieć miejsca. Uczyniła to z wielką łagodnością i kazała mi przeprosić nauczycielkę w jej obecności. Zrobiłem to i byłem zadowolony, że sprawa dobrze się zakończyła. Ale to był tylko pierwszy rozdział. Kiedy wróciłem do domu, rozpoczął się rozdział drugi. Wyobraźcie go sobie. Dzisiaj, gdy nauczycielka zrobi coś takiego, to nazajutrz przyjdą rodzicie, żeby czynić wymówki nauczycielce, bo specjaliści mówią, że dzieciom nie wolno czynić wymówek w ten sposób. Czasy się zmieniły. Rodzice nie powinni wykluczać się sami z wychowywania dzieci.
To jasne, że takie podejście nie jest dobre: nie jest harmonijne, nie dialogiczne i zamiast sprzyjać współpracy między rodziną a innymi instytucjami edukacyjnymi, przeciwstawiają je sobie.
Jak do tego doszło? Nie ulega wątpliwości, że rodzice, a raczej niektóre modele edukacyjne przeszłości miały pewne ograniczenia. Ale prawdą jest również to, że są takie błędy, które mogą popełniać tylko rodzice, ponieważ mogą je zrekompensować w taki sposób, który jest niemożliwy dla kogokolwiek innego. Z drugiej strony, jak dobrze wiemy, doszło do tego, że w życiu mało jest czasu na rozmowy, refleksję i dyskusję. Wielu rodziców „zajętych” jest pracą - ojciec i matka muszą pracować - i innymi problemami, zażenowanych nowymi potrzebami dzieci i złożonością współczesnego życia, które jest takie i musimy je przyjąć takim, jakim jest, są sparaliżowani strachem przed popełnieniem błędów. Problem jednakże polega nie tylko na mówieniu. Co więcej, powierzchowny „dialogizm” nie prowadzi do prawdziwego spotkania umysłów i serc. Zadajmy sobie natomiast pytanie: „gdzie” dzieci są naprawdę na swej drodze? Czy wiemy, gdzie tak naprawdę są ich dusze? A przede wszystkim, czy chcemy wiedzieć? Czy jesteśmy przekonani, że nie oczekują one w istocie niczego innego?
Wspólnoty chrześcijańskie są wezwane do udzielenia wsparcia misji wychowawczej rodziny, i czynią to przede wszystkim za pomocą światła Słowa Bożego. Apostoł Paweł przypomina o wzajemności obowiązków między rodzicami a dziećmi: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha” (Kol 3,20-21). U podstaw tego wszystkiego jest miłość którą daje nam Bóg: która: „nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego... Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”(1 Kor 13,5-7). Także w najlepszych rodzinach trzeba siebie znosić nawzajem, a to wymaga tak wiele cierpliwości! Takie bowiem jest życie. Nie przeżywa się go w laboratorium, ale w konkretnych realiach. Sam Jezus przeszedł przez edukację domową.
Także w tym przypadku łaska miłości Chrystusa dopełnia to, co jest wpisane w naturę człowieka. Jak wiele mamy wspaniałych przykładów rodziców chrześcijańskich, pełnych ludzkiej mądrości! Ukazują oni, że dobre wychowanie rodzinne jest podstawą humanizmu. Jego promieniowanie społeczne jest bogactwem pozwalającym na zrekompensowanie niedostatków, ran, braków ojcostwa czy macierzyństwa, które dotykają dzieci mniej szczęśliwe. To promieniowanie może dokonywać prawdziwych cudów. A w Kościele takie cuda zdarzają się każdego dnia!
Pragnąłbym, aby Pan obdarzył rodziny chrześcijańskie wiarą, wolnością i odwagą niezbędnymi dla ich misji. Jeśli wychowanie rodzinne odnajdzie dumę ze swego protagonizmu, to wiele rzeczy dla niepewnych rodziców i rozczarowanych dzieci zmieni się na lepsze. Nadszedł czas, aby ojcowie i matki powrócili ze swego wygnania, bo sami wygnali siebie z wpływu na wychowanie dzieci, aby powrócili ze swego wygnania i w pełni podjęli swoją rolę edukacyjną. Ufajmy, że Pan obdarzy nas tą łaską, byśmy nie wygnali siebie z wpływu na wychowanie dzieci, a może to jedynie uczynić miłość, delikatność i cierpliwość.
Pan Bóg utwierdził tron swój na niebiosach...
Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?
Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham...
Miłość jest największym pragnieniem ludzkiego serca...
Bóg kocha nas w każdym miejscu i warunkach w jakich żyjemy...
Nie uzależnia miłości od oceny naszego życia i wzajemności...
Bóg kocha zawsze - kocha każdego - kocha ciebie i mnie...
Człowiek chce kochać, ale nie potrafi...
Paraliżuje nas lęk przed prawdą naszego życia...
Człowiek szuka miłości i ucieka przed nią...
Zakręcony wokół siebie w pustce serca doświadcza niemocy...
Jezus przychodzi do ciebie w tajemnicy krzyża...
Kocha do końca, aż trudno to zrozumieć...
Jest blisko i zawsze umiera, abyś żył na wieki...
Wyprowadza cię z grobu - jest nadzieją chwały...
Gdy byłeś młodszy , opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cie opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz...
Papież Franciszek
„Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu.
Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha” (Kol 3,20-21).
Jest to reguła mądrościowa. Dziecko wychowane jest do słuchania rodziców, bycia posłusznym rodzicom, którzy starają się nie rozkazywać w sposób brutalny, aby dzieci nie traciły ducha. Dzieci powinny wzrastać nie tracąc ducha, krok po kroku. Jeśli wy rodzicie weźmiecie dzieci za rękę i zaproponujecie, aby wejść na te schody, krok po kroku sprawiacie, że wchodzą wyżej, to proces wychowawczy będzie przebiegał dobrze. Kiedy natomiast będziecie rozkazywać, każąc wejść wyżej, a dziecko mówi, że nie może - to się nazywa rozdrażnianiem dzieci – wymaganie od dzieci tego, czego nie są w stanie dokonać.
Tak więc ta relacja między rodzicami a dziećmi musi kierować się mądrością, wielką równowagą. „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom …, bo to jest miłe w Panu, Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci”, domagając się od nich rzeczy, których nie są w stanie dokonać. Czy to rozumiecie? Czyni się to, aby dzieci wzrastały w odpowiedzialności za siebie i za innych. Wydaje się to stwierdzenie oczywiste, ale także w naszych czasach nie brakuje trudności.
Trudno wychowywać rodzicom, którzy widzą swoje dzieci tylko w godzinach wieczornych, gdy zmęczeni pracą wracają do domu – ci szczęśliwi, którzy mają pracę. Jeszcze trudniejsze jest to dla rodziców żyjących w separacji, obciążonych tym stanem. Bardzo im biednym wychowywać, bo już sama separacja stanowi trudność. Często też dziecko traktowane jest jak zakładnik. Ojciec mówi źle o mamie, a mama źle o ojcu, co wyrządza jemu wiele zła. Wam, małżeństwom rozbitym chciałbym powiedzieć: nigdy nie traktujcie dzieci jako zakładników, nigdy, przenigdy! Żyjecie w separacji z wielu powodów, ze względu na wiele trudności. Życie postawiło was wobec tej próby, ale niech dzieci nie noszą ciężaru tej separacji. Niech dzieci nie będą traktowane jako zakładnicy, przeciwstawiani drugiej stronie! Niech dzieci wzrastają, słysząc, że mama mówi dobrze o ojcu, a ojciec mówi dobrze o mamie pomimo, że nie są razem. Dla małżeństw rozdzielonych jest to bardzo ważne i trudne, ale możecie to uczynić.
Trzeba się jednak przede wszystkim zastanowić: jak wychowywać? Jaką tradycją dziś dysponujemy, by przekazywać ją naszym dzieciom?
Wszelkiego rodzaju „krytyczni” intelektualiści na tysiące sposobów wyciszyli rodziców, aby uchronić młode pokolenia od szkód - prawdziwych czy wyimaginowanych – wychowania w rodzinie. Rodzina została między innymi oskarżona o autorytaryzm, deprawację, konformizm, represję uczuciową, która generuje konflikty.
To prawda, powstał otwarty rozłam między rodziną a społeczeństwem, między rodziną a szkołą, zerwano pakt edukacyjny. W ten sposób nastał kryzys w przymierzu wychowawczym społeczeństwa z rodziną, ponieważ podważono wzajemne zaufanie. Objawów tego jest wiele. Na przykład, w szkole osłabieniu uległy relacje między rodzicami a nauczycielami. Czasami są napięcia i wzajemna nieufność. Konsekwencje tego oczywiście spadają na dzieci. Z drugiej strony, namnożyło się sporo tzw. „ekspertów”, którzy zajęli miejsce rodziców, nawet w najbardziej intymnych aspektach edukacji. Wiedzą oni wszystko o życiu emocjonalnym, osobowości i jej rozwoju, ich prawach i obowiązkach, znają cele, motywacje, techniki. A rodzice muszą tylko słuchać, uczyć się i dostosowywać. Pozbawieni swojej roli, często stają się zbytnio zaniepokojeni i zaborczy o swoje dzieci, aż do tego stopnia, by ich nigdy nie korygować. Mają tendencję do powierzania ich coraz bardziej „ekspertom”, nawet w kwestiach najbardziej wrażliwych i osobistych życia, sami stawiając się w kącie. W ten sposób grozi dziś rodzicom, że wykluczą siebie z życia swoich dzieci, jest to niezwykle niebezpieczne! Nie dzieje się tak zawsze, ale niekiedy obserwujemy takie przypadki.
Zazwyczaj nauczycielka w szkole zwraca uwagę dziecku i pisze notatkę do rodziców. Przytoczę anegdotę osobistą. Pamiętam, że kiedy byłem w czwartej klasie szkoły podstawowej powiedziałem nauczycielce brzydkie słowo. Ta dobra kobieta zawezwała moją mamę, która przyszła następnego dnia. Porozmawiały ze sobą a następnie zostałem wezwany. Moja mama przed nauczycielką wyjaśniła, że to, co zrobiłem było złe i nigdy nie powinno to mieć miejsca. Uczyniła to z wielką łagodnością i kazała mi przeprosić nauczycielkę w jej obecności. Zrobiłem to i byłem zadowolony, że sprawa dobrze się zakończyła. Ale to był tylko pierwszy rozdział. Kiedy wróciłem do domu, rozpoczął się rozdział drugi. Wyobraźcie go sobie. Dzisiaj, gdy nauczycielka zrobi coś takiego, to nazajutrz przyjdą rodzicie, żeby czynić wymówki nauczycielce, bo specjaliści mówią, że dzieciom nie wolno czynić wymówek w ten sposób. Czasy się zmieniły. Rodzice nie powinni wykluczać się sami z wychowywania dzieci.
To jasne, że takie podejście nie jest dobre: nie jest harmonijne, nie dialogiczne i zamiast sprzyjać współpracy między rodziną a innymi instytucjami edukacyjnymi, przeciwstawiają je sobie.
Jak do tego doszło? Nie ulega wątpliwości, że rodzice, a raczej niektóre modele edukacyjne przeszłości miały pewne ograniczenia. Ale prawdą jest również to, że są takie błędy, które mogą popełniać tylko rodzice, ponieważ mogą je zrekompensować w taki sposób, który jest niemożliwy dla kogokolwiek innego. Z drugiej strony, jak dobrze wiemy, doszło do tego, że w życiu mało jest czasu na rozmowy, refleksję i dyskusję. Wielu rodziców „zajętych” jest pracą - ojciec i matka muszą pracować - i innymi problemami, zażenowanych nowymi potrzebami dzieci i złożonością współczesnego życia, które jest takie i musimy je przyjąć takim, jakim jest, są sparaliżowani strachem przed popełnieniem błędów. Problem jednakże polega nie tylko na mówieniu. Co więcej, powierzchowny „dialogizm” nie prowadzi do prawdziwego spotkania umysłów i serc. Zadajmy sobie natomiast pytanie: „gdzie” dzieci są naprawdę na swej drodze? Czy wiemy, gdzie tak naprawdę są ich dusze? A przede wszystkim, czy chcemy wiedzieć? Czy jesteśmy przekonani, że nie oczekują one w istocie niczego innego?
Wspólnoty chrześcijańskie są wezwane do udzielenia wsparcia misji wychowawczej rodziny, i czynią to przede wszystkim za pomocą światła Słowa Bożego. Apostoł Paweł przypomina o wzajemności obowiązków między rodzicami a dziećmi: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha” (Kol 3,20-21). U podstaw tego wszystkiego jest miłość którą daje nam Bóg: która: „nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego... Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”(1 Kor 13,5-7). Także w najlepszych rodzinach trzeba siebie znosić nawzajem, a to wymaga tak wiele cierpliwości! Takie bowiem jest życie. Nie przeżywa się go w laboratorium, ale w konkretnych realiach. Sam Jezus przeszedł przez edukację domową.
Także w tym przypadku łaska miłości Chrystusa dopełnia to, co jest wpisane w naturę człowieka. Jak wiele mamy wspaniałych przykładów rodziców chrześcijańskich, pełnych ludzkiej mądrości! Ukazują oni, że dobre wychowanie rodzinne jest podstawą humanizmu. Jego promieniowanie społeczne jest bogactwem pozwalającym na zrekompensowanie niedostatków, ran, braków ojcostwa czy macierzyństwa, które dotykają dzieci mniej szczęśliwe. To promieniowanie może dokonywać prawdziwych cudów. A w Kościele takie cuda zdarzają się każdego dnia!
Pragnąłbym, aby Pan obdarzył rodziny chrześcijańskie wiarą, wolnością i odwagą niezbędnymi dla ich misji. Jeśli wychowanie rodzinne odnajdzie dumę ze swego protagonizmu, to wiele rzeczy dla niepewnych rodziców i rozczarowanych dzieci zmieni się na lepsze. Nadszedł czas, aby ojcowie i matki powrócili ze swego wygnania, bo sami wygnali siebie z wpływu na wychowanie dzieci, aby powrócili ze swego wygnania i w pełni podjęli swoją rolę edukacyjną. Ufajmy, że Pan obdarzy nas tą łaską, byśmy nie wygnali siebie z wpływu na wychowanie dzieci, a może to jedynie uczynić miłość, delikatność i cierpliwość.
czwartek, 21 maja 2015
Papież Franciszek
Zaznaczył, iż rany Jezusa są ceną, jaką zapłacił On, aby Kościół był zawsze zjednoczony z Nim i z Ojcem. Dlatego obowiązkiem chrześcijan jest modlitwa o łaskę jedności i zwalczanie ducha podziałów, wojen i zazdrości. Papież zaznaczył, że treścią modlitwy arcykapłańskiej Jezusa, jest to, aby Kościół był zjednoczony, aby chrześcijanie stanowili jedno, tak jak On stanowi jedno z Ojcem. Jest to wyzwanie, by nie ulec pokusom ojca kłamstwa i podziałów. Podkreślił, iż wielką pociechą jest fakt, że Pan Jezus modlił się nie tylko za swoich uczniów, lecz także za tych, którzy dzięki ich słowu będą w Niego wierzyć. Zauważył, że być może nie dostrzegamy, iż Pan Jezus modli się za każdego z nas, a to jest źródłem ufności. Wskazał, że Ojciec widzi rany Jezusa, które są ceną naszego zbawienia. „Jezus modli się za mnie, ukazując Ojcu swoje rany, swoje zranione serce i będzie nadal to czynił” - podkreślił Franciszek.
Ojciec Święty zauważył, że Pan Jezus modli się o jedność swego ludu, za Kościół. Ale Jezus wie, że duch tego świata jest duchem podziału, wojny, zawiści, zazdrości, nawet w rodzinach, nawet w rodzinach zakonnych, nawet w diecezjach, nawet w Kościele jako całości: istnieje wielka pokusa. Prowadzi ona do plotek, do klasyfikowania ludzi według uproszczonych schematów. W modlitwie Pana Jezusa zawarta jest prośba, aby odrzucono takie postawy – zaznaczył papież.
„Powinniśmy być jedno, tak jak Jezus i Ojciec są jedno. To jest właśnie wyzwaniem dla nas wszystkich chrześcijan: nie dawać miejsca na podziały między nami, nie pozwolić, aby duch podziałów, ojciec kłamstwa miał do nas dostęp. Zawsze dążyć do jedności. Każdy jest takim jakim jest, ale musi starać się żyć w jedności. Jezus tobie przebaczył? Przebacz wszystkim. Jezus modli się, abyśmy byli jedno. A Kościół bardzo potrzebuje tej modlitwy o jedność” - stwierdził Ojciec Święty.
Franciszek podkreślił, że jedność jest łaską i zmaganiem na ziemi. Trzeba więc uczynić miejsce dla Ducha Świętego, aby nas przekształcił, abyśmy byli jedno. Trzeba trwać w Jezusie, prosić o łaskę wytrwania w Jezusie. Modli się On, aby „stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie!”. Trwanie w Jezusie na tym świecie prowadzi do trwania w Nim, aby „widzieli chwałę moją”.
Zaznaczył, iż rany Jezusa są ceną, jaką zapłacił On, aby Kościół był zawsze zjednoczony z Nim i z Ojcem. Dlatego obowiązkiem chrześcijan jest modlitwa o łaskę jedności i zwalczanie ducha podziałów, wojen i zazdrości. Papież zaznaczył, że treścią modlitwy arcykapłańskiej Jezusa, jest to, aby Kościół był zjednoczony, aby chrześcijanie stanowili jedno, tak jak On stanowi jedno z Ojcem. Jest to wyzwanie, by nie ulec pokusom ojca kłamstwa i podziałów. Podkreślił, iż wielką pociechą jest fakt, że Pan Jezus modlił się nie tylko za swoich uczniów, lecz także za tych, którzy dzięki ich słowu będą w Niego wierzyć. Zauważył, że być może nie dostrzegamy, iż Pan Jezus modli się za każdego z nas, a to jest źródłem ufności. Wskazał, że Ojciec widzi rany Jezusa, które są ceną naszego zbawienia. „Jezus modli się za mnie, ukazując Ojcu swoje rany, swoje zranione serce i będzie nadal to czynił” - podkreślił Franciszek.
Ojciec Święty zauważył, że Pan Jezus modli się o jedność swego ludu, za Kościół. Ale Jezus wie, że duch tego świata jest duchem podziału, wojny, zawiści, zazdrości, nawet w rodzinach, nawet w rodzinach zakonnych, nawet w diecezjach, nawet w Kościele jako całości: istnieje wielka pokusa. Prowadzi ona do plotek, do klasyfikowania ludzi według uproszczonych schematów. W modlitwie Pana Jezusa zawarta jest prośba, aby odrzucono takie postawy – zaznaczył papież.
„Powinniśmy być jedno, tak jak Jezus i Ojciec są jedno. To jest właśnie wyzwaniem dla nas wszystkich chrześcijan: nie dawać miejsca na podziały między nami, nie pozwolić, aby duch podziałów, ojciec kłamstwa miał do nas dostęp. Zawsze dążyć do jedności. Każdy jest takim jakim jest, ale musi starać się żyć w jedności. Jezus tobie przebaczył? Przebacz wszystkim. Jezus modli się, abyśmy byli jedno. A Kościół bardzo potrzebuje tej modlitwy o jedność” - stwierdził Ojciec Święty.
Franciszek podkreślił, że jedność jest łaską i zmaganiem na ziemi. Trzeba więc uczynić miejsce dla Ducha Świętego, aby nas przekształcił, abyśmy byli jedno. Trzeba trwać w Jezusie, prosić o łaskę wytrwania w Jezusie. Modli się On, aby „stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie!”. Trwanie w Jezusie na tym świecie prowadzi do trwania w Nim, aby „widzieli chwałę moją”.
Dzień po dniu
21 maja 2015
Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem...
Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał...
Grzech rozbija jedność i przeciwstawia - każdy idzie w swoją stronę...
Wieża Babel jest wydarzeniem symbolicznym pomieszania języków...
Duch Święty gdy zstępuje stwarza jedność serc i buduje wspólnotę...
Powrót do Boga - przebaczenie i pojednanie stwarza nas na nowo...
Brak jedności wśród uczniów Jezusa uderza w naszą wiarygodność...
W dziejach chrześcijaństwa nastąpiły dwa poważne rozłamy...
Widzimy skutki podziałów - rozdrobnienia denominacji i wspólnot...
Ekumenizm jest dążeniem do jedności - aby byli jedno w Duchu...
Wszyscy potrzebujemy nawrócenia - bliskość Jezusa zbliża i jednoczy...
Uzdrowienie ran i usunięcie nieufności - to dziś droga niełatwa...
Jest tyle osądów i manipulacji pośród wspólnot odłączonych...
Prosimy Ducha Świętego, aby uzdrawiał i jednoczył w miłości Jezusa...
Mamy być znakiem wiarygodnym Boga - jedności i miłości Osób...
Mamy wspólnie - nie przeciw sobie głosić Ewangelię zagubionym...
Nie możemy podbierać sobie ludzi i przeciwstawiać siebie innym...
Niech jedni drugich uważają i oceniają za wyżej stojących od siebie...
Aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich...
Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem...
Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał...
Grzech rozbija jedność i przeciwstawia - każdy idzie w swoją stronę...
Wieża Babel jest wydarzeniem symbolicznym pomieszania języków...
Duch Święty gdy zstępuje stwarza jedność serc i buduje wspólnotę...
Powrót do Boga - przebaczenie i pojednanie stwarza nas na nowo...
Brak jedności wśród uczniów Jezusa uderza w naszą wiarygodność...
W dziejach chrześcijaństwa nastąpiły dwa poważne rozłamy...
Widzimy skutki podziałów - rozdrobnienia denominacji i wspólnot...
Ekumenizm jest dążeniem do jedności - aby byli jedno w Duchu...
Wszyscy potrzebujemy nawrócenia - bliskość Jezusa zbliża i jednoczy...
Uzdrowienie ran i usunięcie nieufności - to dziś droga niełatwa...
Jest tyle osądów i manipulacji pośród wspólnot odłączonych...
Prosimy Ducha Świętego, aby uzdrawiał i jednoczył w miłości Jezusa...
Mamy być znakiem wiarygodnym Boga - jedności i miłości Osób...
Mamy wspólnie - nie przeciw sobie głosić Ewangelię zagubionym...
Nie możemy podbierać sobie ludzi i przeciwstawiać siebie innym...
Niech jedni drugich uważają i oceniają za wyżej stojących od siebie...
Aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich...
środa, 20 maja 2015
Dzień po dniu
20 maja 2015
Śpiewajcie Bogu wszystkie ludy ziemi...
Po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody...
Pszenica i chwast rosną razem - trzeba rozeznawać kto jest kto...
Widzimy to w polityce - czujemy się nieraz bezradni i osaczeni...
Tak może być we wspólnocie - rozłamy to duża rana w Kościele...
Troska o jedność jest troską pasterzy - przebaczenie uzdrawia...
Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu...
Trzeba się karmić Słowem - trzeba przyzywać Ducha Świętego...
Aby dawać trzeba mieć miłość w sercu - kto nie daje, ten traci...
Jezus daje na Ducha Świętego - Duch dziś chce dawać przeze mnie...
Radość dawania rodzi szczęście w sercu i prowadzi do świętości...
Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno...
Uświęć ich w prawdzie...
Słowo twoje jest prawdą...
Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem...
Śpiewajcie Bogu wszystkie ludy ziemi...
Po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody...
Pszenica i chwast rosną razem - trzeba rozeznawać kto jest kto...
Widzimy to w polityce - czujemy się nieraz bezradni i osaczeni...
Tak może być we wspólnocie - rozłamy to duża rana w Kościele...
Troska o jedność jest troską pasterzy - przebaczenie uzdrawia...
Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu...
Trzeba się karmić Słowem - trzeba przyzywać Ducha Świętego...
Aby dawać trzeba mieć miłość w sercu - kto nie daje, ten traci...
Jezus daje na Ducha Świętego - Duch dziś chce dawać przeze mnie...
Radość dawania rodzi szczęście w sercu i prowadzi do świętości...
Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno...
Uświęć ich w prawdzie...
Słowo twoje jest prawdą...
Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)